Dziś u mnie sporo ochów i achów :-)
Wiem, że to infantylne, ale poprostu cieszę się, bo wczoraj nareszcie spełniłam swoje małe marzenie :-)
Bransoletka Pandory gdzieś tam siedziała mi w głowie od dawna, ale do tej pory zawsze jakoś zagłuszałam to życzenie ;-)
Teraz nadszedł jednak ten czas, uległam i zapatrzyłam się bez pamięci :-)
Wczoraj stałam się posiadaczką klasycznej srebrnej bransoletki.
Wybór pierwszego charmsa był dla mnie oczywisty - no bo cóż innego mogła wybrać kociara?
Zakochane kotki - screenshot ze strony internetowej Pandory:
Za
namową miłej pani z salonu kupiłam też odrazu dwa klipsy-stopery, dzięki
ktorym charmsy nie przemieszczają się po całej długości bransoletki.
Separatory są prawie takie same, jeden w gwiazdki, drugi w serca.
To
dopiero początek mojej pandorkowej przygody. W następnej kolejności
planuję zakup skórkowej bransoletki i może 2-3 charmsów, pewnie ze szkła
murano. A już w pioniedziałek dostanę mój wymarzony pierścionek :-)
Pandora daje tak ogromny wybór możliwości i pomysłów, że naprawdę trudno się zdecydować. Tu każdy znajszie coś dla siebie.
Wczoraj
powiedziałam pani z Pandory, że ja to będę nosiła 3, maxymalnie 4
charmsy na bransoletce, nie więcej. A pani zaczęła się śmiać, żebym się nie
zarzekała, bo prawie wszystkie klientki tak mówią. A później chcą więcej
i więcej...



