Masełko do ust Nacomi Pinacolada

To maleństwo wygląda dosyć niepozornie, lecz jak wiadomo pozory często mylą - i tak jest w tym przypadku. 
 
 
Na początku byłam średnio zadolona. Kupiłam go zachęcona obietnicą aromatu pinakolady - którą uwielbiam :-) Po pierwszej aplikacji okazło się, że do pinakolady trochę mu daleko. Owszem, jest owocowo, całkiem przyjemnie, bardzo delikatnie, ale zapachu kokosa bądź ananasa nie mogłam się tu doszukać. 
Masełko zyskuje zdecydowanie przy bliższym poznaniu. Bo jego działanie przeszło moje oczekiwania. 
 
Masło fantastycznie pielęgnuje, nawilża, zmiękcza usta. Usta są chronione, odżywione, bez uczucia lepkości i tłustości. Idealnie sprawdza się na suchych, spierzchniętych wargach. 
Koniecznie muszę wspomnieć o specyficznej konsystencji tego maleństwa - dosyć twarda i tępa, która zmienia się pod wpływem ciepła palców. Trochę trzeba się do niej przyzwyczaić. ALE dzięki właśnie tej mało tłustej konsystencji balsam idealnie sprawdza się na przykład jako baza pielegnujaca pod szminki. 
 

Moim wielkim ulubieńcem w kategorii pielęgnacji ust jest już od lat balsam Tisane. Balsam Nacomi doskonale mu dorównuje, a w dodatku ma fajniejszy skład - oparty na bazie masła kakaowego, masła shea i oleju z pestek winogron. Poza tym wzbogacony jest naturalnym miodem, olejkiem rycynowym i witaminą E.
Theobroma Cacao Butter , Cera Alba , Ricinus Communis (Castor) Seed, Butyrospermum Parkii Butter, Vitis Vinifera Seed Oil, Sorbitol, Mel, Tocopheryl Acetate, Aroma. 
 

 
Ja swój egzemplarz dorwałam w drogerii Hebe w cenie kilkunastu złotych, w ofercie dostępne są jeszcze inne warianty zapachowe: granat, morela, panna cotta, pomarańcza. Nie kosztuje majątku, a jest mega wydajny, super skuteczny i ma fajny skład :-) 

51 komentarzy:

  1. Przymknę oko na mało lubiany przeze mnie olej rycynowy, ponieważ sam początek bazy prezentuje się BARDZO zachęcająco. Kupię z ciekawości, na razie zapisuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za tak fajną cenę to nic straconego, nawet gdyby ci się nie spodobało ;-)

      Usuń
  2. muszę wybrać się do Hebe i przetestować :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wpadałam na chwilę miezy meczem ( Cris w czarnej koszulce awww ♥♥) ale jak nie ma kokosa ani ananasa w zapachu to nie patrzę na resztę ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurczę, a ja meczol przegapiłam :'( :'(

      Usuń
    2. Druga połowa jest ;d ale Cris dziś tak sie śmieje mimo że przegrywaja ( głupi Danilo! :D) że serce topnieje ;D

      Usuń
    3. Nawet mi nie mów ;-) Mój prywatny Cris śpi już, więc nawet nie śmiem włączyć tv...

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Mają całkiem spory wybór różnych kosmetyków, glinek itp :-)

      Usuń
  5. Już od jakiegoś czasu miałam ochotę na masełka do ust Nacomi, ale teraz sprawiłaś, że chcę je już natychmiast :D Jutro poszukam u siebie, a jak nie to zamawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, Aniu! Ciekawe, na którą wersję się skusisz :-)

      Usuń
  6. Szkoda, że zapach trochę rozczarowuje, ale działanie zachęca:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapach jest przyjemny, ale nie jest to pinakolada ;)

      Usuń
  7. Pinakolada brzmi zachęcająco no szkoda, że w tak niewielkim stężeniu zapachowym :)
    a z takich masełek obecnie używam Sisley <3 oraz koreański Erborian

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tym Sisleyu krążą już legendy :) Musi być rewelacyjny!

      Usuń
  8. szkoda że nie ma w sztyfcie... nie przepadam za słoiczkami ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może producent wpadnie ta taki pomysł... Bo sam produkt jest świetny!

      Usuń
  9. Skonczyłam balsam Nuxe, więc szukam czegoś w zamian. Całość brzmi zachęcająco:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie znam. Jestem wierna balsamowi Sephora:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Lubię takie pudełeczka! Wydaje się niezłe to, ja raz poszłam na stronę Nacomi, ale jakoś mi się nie spodobał sposób zredagowania tekstu tam, zaczyna się od dziwnego tekstu o ludziach, którzy kupują olej arganowy, wydaje mi się że osoba, która to pisała niewiele wie o kulturalnym marketingu i zraziłam się do tej marki, szczerze mówiąc...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam się, że na stronce byłam tylko raz i to bardzo krótko,ale zajrzę jeszcze raz z ciekawości ;)

      Usuń
  12. Nie lubię takiej aplikacji :( Teraz to jeszcze w miarę wygodnie by mi się używało, bo akurat mam krótsze paznokcie, ale przy standardowych, długich, to niewykonalne - wszystko zostaje pod paznokciem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, przy dłuższych paznokciach to już nie jest łatwo ;)

      Usuń
  13. oo muszę kupić , skończyły mi się wazelinki, nie wiedziałam, że nacomi ma takie masełka,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ma, i to nawet kilka wariantów smakowych :-) Warto wypróbować, Żanetko :-)

      Usuń
  14. Nacomi uwielbiam i mimo że nie lubię słoiczków,byłabym skłonna zaryzykować,bo jestem uzależniona od mazideł do ust :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marzenko, gdybym miała wybór, to pewnie też zdecydowałabym się na to masełko, ale w sztyfcie ;-) Dlatego mogę ten produkt używać tylko w domowym zaciszu ;-)

      Usuń
  15. Moje obecne masełko powoli się kończy... czyżbym znalazła zamiennik? =) A jak ze smakiem? Da się przeżyć? ; )
    Pozdrawiam! =)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście smaku nie posiada :-) Tego już bym nie zniosła ;-)

      Usuń
  16. Bardzo ciekawy balsam, chętnie wypróbuję :) Tisane mają moje córki i bardzo chwalą, chętnie też wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoje córki wiedzą, co dobre :) Tisane jest fantastyczny!

      Usuń
  17. musze sobie taki sprawic :)
    lubie produkty pielegnujace usta, ktore nie zostawiaja tlustej warstwy. Lepiej sie sprawdzaja pod matowe pomadki :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Aromat pinakolady mam w aktualnym balsamie do ciała i bardzo mi się podoba:). Fajnie by było mieć też taki dobrze odwzorowany zapach w specyfikach do ust:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, Iwonko :) Chyba nie jest łatwo stworzyć taki autentyczny aromat pinakolady :)

      Usuń
  19. Nie przepadam za słoiczkowymi produktami do ust, ale i tak wydaje się być bardzo ciekawy :)

    OdpowiedzUsuń
  20. masełęk i balsamó do ust nigdy za wiele :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Też kocham Pinacoladę i też z tego powodu mogłabym się skusić! Szkoda, że jednak nie do końca to jest to. No, ale najważniesze że działa! W takiej chwili na brak ulubionego zapachu można przymknąć oko :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Muszę rozejrzeć się za produktami Nacomi ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. dla mnie istnieje tylko carmex:D

    OdpowiedzUsuń
  24. Pina colada..? brzmi świetnie! chyba się na nie skuszę! :)

    OdpowiedzUsuń
  25. W minionym roku odkryłam dla siebie produkty marki Nacomi, stosowałam kilka różnych produktów i zachwyciło mnie to, ze każdy z nich, czy to do ciała czy do twarzy, spisuje się genialnie! Do tego maja praktyczne opakowania no i cudowne, naturalne składy! Masełka nie znam, ale że uwielbiam je stosować pod szminki ( tak jak ty ) to chętnie wypróbuję :) Obecnie moim faworytem jest Vaseline z olejkiem różanym i migdałowym - nie tylko jako baza ale i w pojedynku lub jako" powłoczka nawierzchniowa " na szminki świetnie się sprawdza - kolor naturalnych ust i przepięknie nabłyszcza, odżywia i nawilża. Dzięki niemu tej zimy wcale nie nabawiłam się spierzchniętych ust :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Fajny kosmetyk :) Warto też wesprzeć skórę od środka - jedząc zdrowe jedzenie i pijąc zdrową wodę - redox fitaqua daje wodę, która wspomaga odporność organizmu na choroby cywilizacyjne - stan zdrowia zawsze widać na cerze.

    OdpowiedzUsuń