Kosmetyczny hit roku 2016

Początek roku sprzyja podsumowaniom i wpisom poświęconym ulubieńcom ostatnich 12 miesięcy, co mnie bardzo cieszy, gdyż sama niezwykle chętnie czytam takie posty i z zainteresowaniem oglądam Wasze najlepsze z najlepszych. 
Miniony rok obfitował i u mnie w wiele fantastycznych odkryć kosmetycznych. Owszem, zdarzyło się kilka rozczarowań, ale w ostatecznym rozrachunku zdecydowanie więcej jest tych pierwszych :) 
Pomimo całkiem sporej gromadki ulubieńców postanowiłam wybrać tylko jeden jedyny najlepszy hit roku. Wbrew pozorom nie było to wcale trudne zadanie - zdecydowałam się na produkt, który odpowiada mi pod każdym względem. 
Przedstawiam Wam mój hit roku 2016 który z pewnością pozostanie ze mną na długo - 
mineralny podkład matujący marki Annabelle Minerals


Moja przygoda z minerałami zaczęła się nieco ponad rok temu z podkładem marki Lily Lolo, później przerabiałam jeszcze podkład z Bare Minerals. Nie była to miłość od pierwszego zastosowania. Chwilami myślałam, że minerały to jednak nie moja bajka. Kilkakrotnie podchodziłam do podkładu Lily Lolo, który jest dobry, ale jednak nie bez wad. Aż w końcu postanowiłam wypróbować podkład matujący polskiej marki Annabelle Minerals - i to był strzał w dziesiątkę. Fantastyczny produkt do makijażu dla mojej mieszanej cery! 



Za co go tak uwielbiam? 
  • za naturalny, absolutnie mineralny i prosty skład
  •  za to, że nie czuć go na twarzy - skóra wygląda bardzo naturalnie, bez efektu maski
  • za to, że bardzo dobrze działa na skórę - odkąd używam podkładu mineralnego, pryszcz to rzadkość ;)
  • za fantastyczny efekt, za krycie, które można budować od lekkiego do średniego
  • za to, że nie zatyka porów, że nie odznacza się na skórze, nie warzy się, nie zapycha
  • za to, że lekko i naturalnie matuje moją mieszano-tłustą cerę i że nie powoduje świecenia
  • za atrakcyjną cenę i wydajność
  • za bardzo dobry wybór odcieni (posiadam odcienie Golden Fair oraz Golden Fairest, które są dosyć uniwersalne) i rodzajów wykończenia (matujące, kryjące oraz rozświetlające)
  • za filozofię samej marki Annabelle Minerals, za świetną obsługę sklepu internetowego
 Jestem przekonana, że przejście na mineralny podkład to najlepsze, co zrobiłam dla mojej skóry w ostatnich latach :) 

Podkład mineralny Annabelle Minerals jest moim hitem i niezbędnikiem i odkąd go używam, nie interesują mnie żadne inne, a już tym bardziej tradycyjne podkłady :) 
Chciałabym jednak jeszcze pokazać Wam kilka produktów, które również uplasowały się w czołówce ulubieńców minionego roku, które z pewnością pozostaną ze mną na dłużej i które zasłużyły na wyróżnienie. 



Resibo - serum naturalnie wygładzające
Produkt tak często zachwalany, że i ja postanowiłam się przekonać, co jest na rzeczy. 
Od dłuższego czasu poszukiwałam odpowiedniego serum do mojej mieszanej cery. Produkty które testowałam miały albo zbyt tłustą olejową kosnystencję, albo oparte były głównie na alkoholu, czego ze względu na naczynka zazwyczaj unikam. 
Pomimo olejkowej konsystencji postanowiłam wypróbować serum polskiej marki Resibo. I na szczęście nie zawiodłam się. Serum idealnie wchłania się, nie zapycha i nie tworzy tłustej warstewki, nawet na mojej mieszanej cerze z rozszerzonymi porami. Za to wspaniale koi, nawilża, odżywia, sprawia, że cera wygląda świeżo i zdrowo. 
Serum to jest produktem niezwykle uniwersalnym. Przeznaczonym do wszystkich rodzajów skóry, bez specjalnych ograniczeń wiekowych. 
Stosuję ten kosmetyk na wiele sposobów: wzbogacam nim mój krem na dzień bądź na noc poprzez dodanie 1-2 kropli, używam serum samodzielnie zamiast kremu na noc albo pod nocny krem - w zależności od potrzeb skóry.
Piękne opakowanie, niezwykle wygoda pipetka, ogromna wydajność, polska marka, naturalny skład - czego chcieć więcej? Serum marki Resibo z pewnością będzie towarzyszyć mi przez długi czas! 

Naturalny dezodorant Farfalla
Czy można stworzyć całkowicie naturalny dezodorant bez zawartości soli aluminium, bez zapachu i bez alkoholu, który będzie skuteczny? Jak widać można! Bardzo długo szukałam takiego produktu, ale opłaciło się. Rok temu znalazłam w ofercie szwajcarskiej marki Farfalla niezawodny dezodorant ze świetnym składem i od tej pory jest on moim absolutnym numerem jeden. 

Marka Lily Lolo
Niedawno wspominałam Wam, że od jakiegoś czasu staram się szukać dobrych kosmetyków kolorowych w ofercie marek naturalnych. I tutaj na ogromne wyróżnienie zasługuje marka Lily Lolo. O ile ich podkład nie spisał się u mnie aż tak dobrze, jak Annabelle (wymagał u mnie dodatkowo zmatowienia, co przy Annabelle nie jest konieczne), to inne produkty świetnie się spisują! Fantastyczny tusz, który jest niesamowicie trwały i który ładnie pogrubia i podkreśla rzęsy. Fantastyczne kremowe pomadki, nawilżające błyszczyki, piękne paletki cieni oraz brązery prasowane. Lakiery, które pod względem jakości nie ustępują nawet tym z wyższej półki. Piękne kolory, świetne składy, idealnie opracowane tekstury. Marka Lily Lolo zasłużyła na miano mojej ulubionej marki w 2016. 



I na koniec wyróżnię jeszcze produkt, któremu niedawno poświęciłam osobną notkę - żel myjący do twarzy marki Biolaven. To kolejny kosmetyk, w którym odpowiada mi dosłownie wszystko! Jeśli chcielibyście się więcej o nim dowiedzieć, odsyłam Was TUTAJ

Pod względem kosmetyków 2016 rok należał do bardzo udanych. Było mało rozczarowań, za to dużo zachwytów. 
Bardzo jestem ciekawa waszych największych odkryć minionego roku - czy jesteście w stanie wybrać jeden najlepszy produkt? Dajcie znać! :) 



67 komentarzy:

  1. Annabelle Minerals uwielbiam i chętnie używam <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę Kasiu, że podzielasz moją sympatię do AM :)

      Usuń
    2. teraz testuję te gąbki do nakładania podkładów i też są super :) znasz?

      Usuń
    3. A ja mam z tymi gąbkami mega problem :( są totalnie twarde nawet jak je mocno namoczę...

      Usuń
    4. Widziałam te gąbeczki :-) Rzadko jednak używam gąbki, mam jedną z Real Technics, która jest fajna, ale ja wolę pędzle ;-) Za to z pędzla z Annabelle jestem niesamowicie zadowolona i chyba dokupię sobie drugi :-)

      Usuń
  2. Minerały AM są dla mnie nieocenione! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Martuś, to u ciebie po raz pierwszy zobaczyłam Annabelle Minerals :)
      Wielkie dzięki :)

      Usuń
  3. Nie potrafię się obsługiwać minerałami. Robiłam już kilka podchodów ale po prostu nie mogę się nauczyć obcować z tą teksturą. Będę dalej próbować, bo na pewno są tego warte.
    Serię Biolaven jak wiesz bardzo lubię . Serum Resibo mam w planach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbuj Kochana, mam nadzieję, że w końcu uda się zaprzyjaźnić z minerałami ;-) Annabelle jest dla mnie w tej kwestii najlepsza ;-)
      Ciekawa jestem, czy spodoba ci się Resibo :-)

      Usuń
  4. Z minerałami zaliczyłam długą i obszerną przygodę, miałam to szczęście, że dość szybko trafiłam na "swoje" formuły oraz kolory, jednak na dłuższą metę o wiele bardziej cenię kolorówkę tradycyjną. Za to erze z minerałami zawdzięczam odkrycie konkretnych kolorów, o które dość trudno było w kolorówce jako takiej. Dopiero z czasem zaczęło to ulegać zmianie. Mam na myśli domieszki różnych tonów w podkładach/pudrach, zwłaszcza szarości, fioletów. Dzięki minerałom odkryłam róże z fioletową bądź niebieską domieszką. A najważniejsze, to jak zachowują się primery bądź pudry wykończeniowe o nie standardowych kolorach jak: róż, fiolet, niebieski kiedy to w tej kwestii nadal króluje klasyczny podział na: zielone, żółte dla naczynek itd. A mnie taka kolorystyka nigdy nie pasowała i połączeniu z kolorytem skóry robiły niezdrowy mix.

    Lily Lolo u mnie się nie sprawdziło, żaden produkt nie został ze mną na dłużej łącznie z fatalnymi pędzlami. Z naturalną kolorówką jest ogromny problem i choć poznałam wiele marek z tego przedziału, to naprawdę byłoby mi ciężko wypełnić kosmetyczkę takim wydaniem ;)

    Jeden najlepszy produkt? Bezapelacyjnie Iwostin Perfectin Re-Liftin z 7% kwasem laktobionowym <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten Iwostin zawsze kojarzy mi się z tobą, Asiu :-)
      A minerały, no cóż, nie każdy je lubi, bo z pewnością nie jest to najłatwiejszy produkt. W miarę czasu jednak jest coraz lepiej.
      Z kolorówką naturalną rzeczywiście jest problem. Jakiś czas temu kupiłam tusz mineralnej marki niemieckiej, który kosztował prawie tyle, co tusz Diora. Tusz okazał się być totalną katastrofą. Znajdował się wszędzie, tylko nie na rzęsach. Na szczęście mogłam skorzystać z możliwości zwrotu/reklamacji. Tusz Lily Lolo to dla mnie wybawienie po tym incydencie. Naprawdę świetnie się sprawdza!

      Usuń
  5. Mam coś od Annabelle matującego i jest ekstra :) aż strach że widzę już ubytek :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście te produkty nie kosztują majątku i są mega wydajne :-)

      Usuń
  6. Robiłam zestaw z ubiegłego roku, ale z każdego miesiąca nominowałam jeden, który mnie fascynował najbardziej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie przeczytałam twój wpis - świetny pomysł na takie zestawienie z każdego miesiąca :-)

      Usuń
  7. Muszę też kupić coś od Anabelle, bo tyle już wcześniej czytałam, teraz jeszcze Ty, a ja w ogóle nic nie miałam od nich. Nawet nie wiedziałam, że to polskie jest. Ten dezodorant musi być świetny, przypuszczam, że będzie mi się trudno w niego zaopatrzyć jednak... Ja kiedy pisałam moich ulubieńców, to doszłam do wniosku, że właściwie ten rok był rokiem odkryć konkretnych sposobów, głównie zwiększenia liczby olejów w pielęgnowaniu włosów, przy rzadszym stosowaniu masek i odżywek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To świetnie, że oleje tak dobrze ci służą! :-)
      Minerały polecam zawsze i wszędzie. Ja wiem, że nie jest to produkt łatwy, przynajmniej na początku może sprawiać trudności. Bo ja pewno łatwiej używa się fluidu czy pudru w kamieniu. Ale to uczucie lekkości i brak wrażenia posiadania makijażu na twarzy rekompensuje wszystko :-)
      Szczerze mówiąc nie wiem, jak jest z dostępnością marki Farfalla w Polsce, zaraz sprawdzę, czy n ecco-verde.pl można coś znaleźć.

      Usuń
    2. https://www.ecco-verde.pl/farfalla/deo-roll-on-pure-sensitive-50-ml
      Zobacz sobie tutaj :-)

      Usuń
    3. Bardzo dziękuję, byłam i sobie zakładkę zrobiłam, niebawem sobie kupię :-)

      Usuń
  8. Marka Lily Lolo - mam nadzieje że kiedyś wypróbuję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie :-) Mają fajny sklep internetowy :-)

      Usuń
  9. AM, LL i Resibo to również marki, które lubię!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę Ewelinko, że lubimy to samo :-)

      Usuń
  10. bardzo mnie ciekawi to serum resibo ;) za to ten żel biolaven dla mnie był bez rewelacji ;/

    OdpowiedzUsuń
  11. Zaciekawiłaś mnie dezodorantem, ale żel biolaven nie przypadł mi do gustu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak już jest, że nie zawsze wszystko u wszystkich sprawdza się tak samo :-) A dezodorant jest wspaniały, jak dla mnie niezawodny ;-)

      Usuń
  12. Uwielbiam minerałki, ciekawa jestem tego serum z resibo <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Cudowne ulubieńce Kochana, kosmetyki mineralne też pokochałam, ale te z Pixie, Lily Lolo i Anabel jeszcze nie znam :) Żel Biolaven też polubiłam bardzo. U mnie 2016 też był bardzo udany, rozczarowań tyle co nic, ale ulubieńców - mnóstwo, trudno będzie wybrać te najlepsze z najlepszych :)
    Buziaczki Kochana :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozostaje wierzyć, że nowy rok będzie co najmniej tak samo dobry, a może i jeszcze lepszy :-)
      Z Pixie próbowałam podkładu, dla mnie jednak konieczne jest pp nim zmatowienie twarzy, czego w przypadku Annabelle robić nie muszę. Ale to wszystko jest bardzo indywidualną sprawą. Natomiast z Pixie na pewno zamówię sobie róż :-)
      Całuski, kochana Tatianko!

      Usuń
  14. Bardzo ciekawe produkty, myślę że też powinnam wypróbować mineralnych kosmetyków, słyszałam o nich dużo dobrego ;)
    Dziękuje za wizytę i komentarz u mnie i zapraszam częściej, http://perfectlyimperfect92.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pewnością warto wypróbować minerały i dać im szansę :-)
      Pozdrawiam mocno :-)

      Usuń
  15. Resibo - serum naturalnie wygładzające muszę koniecznie w tym roku wypróbowac ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie, Justyna! To fantastyczny produkt, który nadaje się nawet do cer tłustych i mieszanych :-)

      Usuń
  16. Zarówno kosmetyki AM, jak i Lily Lolo bardzo sobie chwalę i regularnie do nich wracam. Świetne kosmetyki mineralne! Marka Resibo bardzo mnie kusi i w 2017 planuję wreszcie sięgnąć po kilka ich produktów, serum i olejek do demakijażu ogromnie mnie ciekawią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To świetnie! Olejku jeszcze nie miałam, ale za to serum to prawdziwy hit :-) Cieszę się bardzo, że lubisz AM i LL :-)

      Usuń
  17. Widzę że lubisz produkty naturalne,to się chwali! :D
    Na mojej wish liście jest serum Resibo-po doskonałym olejku do demakijażu który był moim hitem 2015,nabieram ochoty na wszystko z Resibo <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, bardzo lubię :-) A minerały doskonale służą mojej skórze
      Tak, jakbym w ogóle nie miała pudru na twarzy :-)

      Usuń
  18. O wszystkich tych kosmetykach słyszałam, ale uzywałam tylko czegoś z serii Biolaven.

    OdpowiedzUsuń
  19. JAk tu nie kochać minerałów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już sobie nie wyobrażam makijażu bez minerałów :)

      Usuń
  20. Ja w końcu znalazłam sposób na mój podkład mineralny z BareMinerals i jest szansa, że go zużyję do końca stosując metodę nakładania na mokro;). Z kolei brązer i puder wykończeniowy z tej firmy to mistrzostwo, więc nie jestem tak do końca antymineralna;), z chęcią sprawdziłabym np. róże i brązery z Anabelle Minerals czy LL.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to świetnie! :) Bare Minerals ma bardzo ciekawą ofertę.
      Mam od nich podkład mineralny, ale niestety świecę się po nim, więc go nie używam.

      Usuń
  21. Do Annabelle M. już od dawna się przymierzam, tylko sama wiesz jak się zużywa podkłady ;) Muszę zużyć Tarte i na pewno skuszę się na AM. W planach mam właśnie wersję matującą.
    Poza tym serum Resibo, żel Biolaven oraz kosmetyki Lily Lolo - jakbym widziała swoją wish listę ;) A o dezodorancie chętnie przeczytam więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że mamy tyu wspólnych ulubieńców :)
      W takim razie chyba rzeczywiście stworzę post o tym dezodorancie. Tym bardziej, że można go kupić w Polsce online :)
      A jak ci się spisuje ten Tarte?

      Usuń
  22. Oleje też kocham :) Z Annabelle mam tylko cień pojedynczy, ale ciekawi mnie też podkład :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem,jak ten cień się u ciebie spisuje :)

      Usuń
  23. Bardzo ciekawią mnie podkłady marki Annabelle i kiedy tylko zmniejszę ilość kosmetyków kolorowych, to na pewno po nie siegnę. Resibo mnie ciekawi, ale nie serum, a dokładnie olejek do demakijażu. Znam też markę Biolaven - w zapasie mam krem na dzień a w użyciu płyn do higieny intymnej i muszę przyznać, że... jest świetny! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że produkty Biolaven tak dpbrze się u ciebie sprawdziły :) A minerały Annabelle są super!

      Usuń
  24. Ja również cenię sobie kosmetyki mineralne w makijażu. Podkład z Annabelle znam już chyba z ponad 4 lata, jest rewelacyjny, często do niego wracam i też sprawdza się u mnie lepiej niż ten z Lily Lolo, ale ta marka ma z kolei wspaniałą ofertę kolorówki, piękne prasowane róże i pomadki <3 Kiedyś muszę sobie jeszcze sprawić jedną z ich palet cieni.
    Z pozostałych kosmetyków znam żel Biolaven, ale mnie on nie zachwycił. Moim ulubieńcem w kwestii oczyszczania jest żel Avene na bazie wody termalnej.
    Serum z Resibo chciałabym wypróbować w nowym roku, kusi mnie też z tej marki olejek do demakijażu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mamy podobne zdanie na temat minerałów :)
      A pomadki z Lily Lolo są świetne! I na żywo mają jeszcze ładniejsze kolory, niż na zdjęciach :)
      Serum Resibo jest naprawdę dobre i do tego bardzo wydajne :)

      Usuń
  25. Z mineralnymi kosmetykami nie mogę się polubić.
    Olejek z Resibo mam w planach zakupowych i jak tylko wykończę swoje olejki z Kiehl's na pewno go sobie zakupie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A próbowałaś może Annabelle Minerals? :)
      Olejek Resibo jest super! Dużo bardziej wolę go od Kiehlsa :)

      Usuń
  26. Żel do twarzy Biolaven się u mnie nie sprawdził :P Nie miałam jeszcze produktów Lily Lolo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co dokładnie ci się w tym żelu nie spodobało? :)

      Usuń
  27. Kiedyś miałam przygodę z minerałami i nigdy później nie udało mi się osiągnąć tak pięknie wyglądające buźki, choć ten efekt utrzymywał się ledwo dwie godziny. Dlatego mam ostatnio dużą chęć zwrócić się do AM i LL i sprawdzić jak będą zachowywać się na mojej twarzy :) muszę tylko zamówić sobie próbki kolorów :)
    Serum Resibo i ja polubiłam! Ale najbardziej zaciekawił mnie dezodorant, muszę przejrzeć internetowe sklepy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Soniu, dezodorant znajdziesz w sklepie internetowym ecco-verde.pl :-) Jest rewelacyjny! A co do minerałów to do mieszanej i tłustej cery najlepiej sprawdziły mi się właśnie te od Annabelle :-)

      Usuń
  28. Dwie pierwsze pozycje utwierdziły mnie w przekonaniu, że muszę je mieć. Minerały kiedyś stosowałam, bardzo pomogły mi w czasie kłopotów z cerą, niedługo nastąpi wielki come back:) Serum Resibo, jak ich olejek do demakijażu też mi się marzą. Za to żel Biolaven, miałam, oddałam siostrze, wszytsko super, ale ten zapach... przeszkadzał mi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To świetnie, że planujesz powrót do minerałów! To nie tylko makijaż, ale również pielęgnacja :)
      Serum jest świetne, olejku do demakijażu nie znam.
      A żel Biolaven rzeczywiście ma specyficzny zapach, który albo sę lubi, albo nie znosi ;)

      Usuń
  29. Niestety akurat tych kosmetyków nie mam ale chętnie się na nie skuszę skoro tak wszystkie zachwalacie :)

    OdpowiedzUsuń
  30. mineraly uwielbiam<3 AM nie znam...jeszcze, za to Lily Lolo bardzo dobre znam :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Ja jakoś nie mam szczęścia do minerałów. Albo ja nie umiem się nimi posługiwać, albo moja skóra po prostu ich nie lubi :-/

    OdpowiedzUsuń