Maseczka oczyszczająco-matująca Sephora

Mud Mask z Sephory nie jest żadną nowością na rynku kosmetycznym, za to jest bardzo popularną maską, którą z pewnością większość z Was ją zna i lubi. Pisząc post o tym błotku nie wniosę tu niczego nowego i odkrywczego. Dla mnie jest to jednak kosmetyk wyjątkowy :)  

Nigdy nie byłam szczególną wielbicielką maseczek do twarzy, owszem, zawsze miałam jakieś w swoich zbiorach, ale sięgałam po nie od czasu do czasu, gdy tylko mi się przypomniało ;) 

Mud mask od Sephory jest zupełnie inna - to moja pierwsza maseczka, po którą sięgam regularnie i z wielką przyjemnością :) Dlaczego? Bo widzę efekty jej działania :) I tak już od trzech miesięcy w każdy piątkowy wieczór powtarzam ten dobroczynny oczyszczający rytuał. 

Skład maseczki oparty jest głownie na białej glince (kaolin), która absorbuje zanieczyszczenia skóry, posiada właściwości ściągające, oczyszczające i regenerujące. Maska zawiera także miedź, cynk, witaminy E, C, A, F oraz B5. 

Według producenta maseczka przyczynia się do zmniejszenia wydzielania sebum, usuwa zanieczyszczenia, pozostawia skórę matową, idealnie oczyszczoną, jednocześnie jej nie wysuszając. Oczyszcza pory i redukuje niedoskonałości. 

W tych obietnicach jest sporo prawdy :) Jestem posiadaczką skóry mieszanej z rozszerzonymi porami w strefie T, jednocześnie płytko unaczynionej, na której pojawiają się rozszerzone naczynka. Maseczka już po pierwszym użyciu pozostawia skórę niezwykle gładką i miękką w dotyku, oczyszczoną, odświeżoną. 
W żadnym wypadku nie podrażnioną i nie przesuszoną. 
Maska z pewnością nie spowoduje, że rozszerzone pory znikną, ale z pewnością przyczynia się do ich dogłębnego oczyszczenia i odblokowania. 

Producent zaleca stosować maskę 1-2 razy w tygodniu na oczyszczoną skórę. Już po chwili od nałożenia maska zastyga na skórze, a po upływie 10 minut można ją bezproblemowo usunąć za pomocą ciepłej wody, wykonując jednocześnie delikatny masaż za pomocą farfocli ukrytych w maseczce. 


Kiedyś miałam już słynną czarną maseczkę oczyszczającą od GlamGlow. Dzisiaj muszę przyznać, że Sephora jest idealną alternatywą dla GG, która kosztuje 4 razy więcej, a jej działanie i efekt są bardzo zbliżone. Mnie osobiście Sephora odpowiada bardziej, niż GG. Lubię w niej wszystko! Błotną konsystencję, świeży zapach, wygodne opakowanie, cenę, ale przede wszystkim działanie. Skóra staje się gładka, odświeżona, rozświetlona, wolna od zanieczyszczeń i nadmiaru sebum, a przez to mniej podatna na niedoskonałości i inne niespodzianki :) 


Bardzo się cieszę, że skusiłam się na tą maskę, bo dzieki temu odkryłam kolejny kosmetyk, którego nie może u mnie zabraknąć! 



42 komentarze:

  1. Moja już się skończyła, ale kiedyś do niej wrócę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiele dobrego słyszałam o tej maseczce :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam, obecnie jestem na wykończeniu drugiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ogóle to maska jest bardzo wydajna! Po 3 miesiącach mam jeszcze dobrą połowę w słoiczku :-)

      Usuń
  4. Właśnie kupiłam kolejne opakowanie już ze zmienioną szatą graficzną:). Nie wyobrażam sobie nie mieć pod ręką tego kosmetyku, bo potrafi błyskawicznie doprowadzić moją cerę do porządku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie w niedzielę szperając w on-line sklepie Sephory widziałam to nowe opakowanie ;-)
      Maska jest super! Nic tak nie wygładza :-)

      Usuń
  5. To już kolejny raz słyszę bardzo dobre słowa o tej masce! Ja właściwie mam sprawdzonych kilka masek, które bardzo lubię, ale pewnie kiedyś kupię i tą, bo lubię takie z błota... Moje ulubione teraz to maska YR z serii Hammam z błota glinki marokańskiej i z arganem, sypkie glinki biała i zielona Argiletz i kiedyś miałam z Dead Sea Mud, muszę też ją znowu kupić :-)
    Jakie śliczne kwiatuszki tam u Was już są!!! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta z Yves Rocher przedstawia się ciekawie :-) Lecz w chwili obecnej tak jestem zadowolona z Sephory, że jej chyba nie zamienię ;-)
      A u nas już wiosna w pełni :-)

      Usuń
  6. Super Justysiu, że się sprawdziła! Nic tak nie cieszy jak dobrze dobrana pielęgnacja :) Ja mam swoją ulubienicę w zielonej Origins bo te z glinkami jednak mnie trochę za mocno wysuszają :* Jakie cudne, wiosenne zdjęcia aż się uśmiecham do monitora :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, Gosieńko! Próbowałaś właśnie tej Sephorowej maseczki? Z Origins mam też maskę, ale tą z różowej glinki :-) Też jest fajna!
      Nie ma to jak wypśtykać kilka zdjęć na bloga przy okazji wiosennego spaceru :-)

      Usuń
  7. Nie znam tej maski i raczej nie poznam, bo jeśli chodzi o maseczki to sama sobie robię z półproduktów ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podziwiam! Je niestety jestem do tego zbyt leniwa ;-)

      Usuń
  8. Ja ją polecę sis ma podobną cerę do Twojej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno będzie zadowolona :-) Do takiej kapryśnej cery maska jest super :-)

      Usuń
  9. Kurcze, nie znam jej ale faktycznie z Twojego opisu wynika, że jest całkiem niezła :) Może ją kiedyś przetestuję :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że będziesz miała okazję poznać i polubić to błotko :-)

      Usuń
  10. przywiozłam sobie właśnie tą maseczkę z Polski, ale jeszcze jej nie otworzyłam :) jestem jej bardzo ciekawa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj koniecznie znać, jak ci się ta maseczka podoba :-)

      Usuń
  11. Kupię tyle razy to mówię i w końcu kupię ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Justyś, trzymam za słowo i dowiem się, czy w końcu kupiłaś ;-)

      Usuń
  12. Uwielbiam tę maskę, świetny stosunek ceny do jakości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fantastyczna relacja w stosunku do ceny! GlamGlow nie jest lepsza, a kosztuje 4 razy więcej...

      Usuń
  13. Używam jej obecnie i u mnie też sprawdza się całkiem nieźle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że będzie się spisywała coraz lepiej :-)

      Usuń
  14. Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że maseczka ma tyle wielbicielek :-)

      Usuń
  15. Ciekawie wygląda, myślę że mogłaby się sprawdzić i u mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli masz cerę normalną, mieszaną bądź tłustą, to z pewnością się sprawdzi :-)

      Usuń
  16. Jak fajna wiosenna sceneria :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiosna w pełni, żałuję tylko, że taka pogoda nie utrzymała się zbyt długo ;)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  17. Jedni ją chwalą kolejni nienawidzą nie wiem sama już czy się na nią zdecydować czy nie ;c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja do tej pory spotkałam się wyłącznie z pozytywnymi opiniami :) Myślę, że warto wypróbować, żeby wyrobić sobie własną opinię :)

      Usuń
  18. Dodaję do listy, koniecznie! muszę odczarować maski, z którymi ostatnio mi było nie po drodze :/ i dobrze wiedzieć, że GlamGlow to nie jakiś ósmy cud świata i można sobie zafundować dużo tańszy zamiennik :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak jest! Ja lubiłam GlamGlow, natomiast uważam, że efekt po Sephorze jest co najmniej tak samo dobry :) Osobiście Sephora odpowiada mi bardziej, a poza tym ta cena :)

      Usuń
  19. Już od dłuższego czasu obiecuję sobie ją kupić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto ją kupić, jeszcze teraz zmieniło się opakowanie, ale zawartość jest tak samo dobra :)

      Usuń
  20. Bardzo lubię ta maskę, jest dość podobna jak droga maska Estee Lauder.

    Pozdrawiam,
    Ola
    Nail Heart Makeup
    nailmakeup.pl

    OdpowiedzUsuń